Katarzyna Lewandowska, Krzesło i inne opowiadania, Moja Przestrzeń Kultury, 2024
#KatarzynaLewandowska
#Lewandowska
#Krzesłoiinneopowiadania
Katarzyny Lewandowskiej „Krzesło”, zbiór opowiadań – miniatur pełen jest portretów kreślonych delikatnym rysunkiem, aż z miłością do swoich bohaterów. Tak jakby Autorka chciała, aby Czytelnik uwierzył w ich istnienie. A może istnieją/istnieli? Nie tylko w wyobrazni Katarzyny? Czytając te fotografie z życia, miałem wrażenie że Pisarka w niektórych opowieściach rozlicza się ze swoją przeszłością. To co zapisane w „Krześle”, to było ( jest?) przeżyte przez Katarzynę i jej bliskich?
Inaczej mówiąc: Lewandowska nie ocenia przeszłości, tylko ją podaje czytelnikowi. Podaje na nieskazitelnie czystym, białym obrusie słów wyjętych wprost ze Słownika Języka Polskiego. Słowa składają się na krajobrazy pełne intymności i altruistycznych skojarzeń.
Może zastanawiać obecność w wielu opowiadaniach osób starszych i niedołężnych. Narracja i treść tych opowiadań pokazują że rzeczywiście Pisarka mogła mieć bezpośredni kontakt z pacjentami domu opieki. Widać na pierwszy rzut oka miłość do drugiego człowieka.
Są, to również oczywiste, opowiadania z młodymi ludzmi w roli głównej. Eteryczność, z jaką stworzyła Katarzyna, te postacie, onieśmiela. Są to niedokończone portrety, zanim się do niego przyzwyczaisz, za nim zaczniesz z nim rozmawiać – już musisz przejść do następnego. A może powinieneś, czytelniku, dopowiedzieć?
Można powiedzieć, że opowiadania, które proponuje Katarzyna Lewandowska nazwać przecież fotografiami. A tak jest ze zdjęciami, że gdy je oglądamy, przypominamy nie tylko chwilę w której zrobiono zdjęcie. Zaczynamy snuć opowieść wokół tej fotografii. Tworzymy własne bajdurzenia oprócz tej, zapisanej w literaturze/ w zdjęciu, opowiastki.
Sugestywne obrazy, w które czytelnik nieomalże wchodzi w interakcje. Przepraszam, nieomalże trzeba wykreślić. Interakcja dzieje się, po prostu i bez żadnego oporu. Czytelnik przeradza się w widza siedzącego na dużej sali kinowej i mającego możliwość „wejścia” w film. Staje się w ten sposób jedną z postaci opowiadania. Która to postać jest jednocześnie obserwatorem wydarzeń. Wydarzeń już zapisanych, a jednak do których można dopisać ciąg dalszy.
A ja czekam na ciąg dalszy twórczości Katarzyny Lewandowskiej. Debiut bardzo udany, bezkompromisowy. Bez użycia tanich chwytów, tak często spotykanych w utworach, tych którzy dopiero zaczynają. Z ciekawie potraktowanym językiem, widać że Pisarka ma już własny styl. Warto go poznać.


